Wit Stwosz - analiza i interpretacja - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Niobe, Wit Stwosz wywołują entuzjazm na tle ówczesnej zapaści poezji polskiej, są czymś wręcz niesłychanym. Recytuje się je bez końca. Krytyki oficjalne nie milkną wprawdzie i nadal, ale są bezsilne. Wszyscy czują: powstało arcydzieło
– Piotr Kuncewicz

Poematy Niobe z końca 1951 oraz Wit Stwosz z 1952 powstały w ostatnim okresie twórczości Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego i przybrały charakter poetyckiego testamentu autora.

Poemat Wit Stwosz składa się z dziesięciu tytułowanych części:

I. Nocna pora - Sytuacja liryczna przedstawia się następująco: była późna noc, kur jeszcze nie zapiał, choć pomalutku rodził się świt. Kraków budził się do życia. Na Wawelu hulał wiatr, w komnatach króla i biskupa panowała jeszcze ciemność. Niedługo mnisi mieli uderzyć w dzwony. Gdy tak się stanie, straż miejska usłyszy je płynące z Mariackiej Wieży. Przed gospodą leżał ciężko dyszący człowiek, być może umierał. Zza rogu skradał się jakiś złoczyńca.

Tymczasem Wit spoglądał przez okno na jeszcze śpiący Kraków, na dogasający księżyc przypominający pochodnię, na chmury przypominające fale. Po długiej pracowitej nocy, w oczach mu ciemniało z przemęczenia. Knot świecy w lampie dogasał. Patrząc na to pomyślał, kto jemu kiedyś zapali świeczkę na grobie, który dąb wytną na jego trumnę, gdzie będzie jego grób... Stwosz zastanawiał się, czy znajdzie bezpieczną przystań w Krakowie. Był snycerzem, w pracy dawał z siebie wszystko. W lipowym drzewie, spod jego dłuta powstawał ołtarz.

Wiedział już, że w życiu przyjaźni prawdziwej trzeba szukać ze świecą, że sława przeminie, że zarobione pieniądze się rozejdą. Miał nadzieję, że po nim pozostanie może ten ołtarz.

II. Polskie tercyny - Żaden instrument, flet, harfa, organy nie wypowiedzą tego, co spoczywa zamknięte na dnie serca człowieka. W dziele Wita jego przyjaciele stolarze widzą dowód talentu. Rzeźbił twarze z oczami wzniesionymi ku górze, wysoko, co wyglądało, jakby postacie słyszały jakieś nuty, on nie mógł wydobyć tego dłutem. W ciągle przyświecającym słońcu Wit widział sens swojej pracy.

III. Robota - Nad brzegiem rzeki w ogrodzie, pracowali od świtu do nocy stolarze. Było upalnie i zielono. Mistrz Wit pracował w dużej, nadrzecznej szopie. W ogromnym lipowym klocu rzeźbił: postacie ubrane w kubraki, apostołów z oczami wzniesionymi ku górze, jabłka na złotych talerzach, gwiazdki na niebie, wkoło zrobił mnóstwo kwiatów, zamki, diabły, poczwary. Wszystko porozjaśniał złotem.
W Krakowie mówiono, że Witowi od snycerskiego wysiłku głowa płonie jak pochodnia.

IV. Suplikacje - Bogactwo biednego mistrza Wita to wyrzeźbione w drzewie zwierzęta, gwiazdki, ptactwo. Oni wszyscy prosili, aby rozświecone gwiazdy na niebie przyjęły tego biednego człowieka do siebie, w swój poczet.

V. Mistrz kochał ulicę – Wit codziennie, chodząc ulicami zagadywał żebraków stojących w bramach, czy kupców wystających przy swych kramach. Spotykał różnych ludzi, dziadów kalwaryjskich, kuternogów czy hulaków. Życie na ulicy biegło ciągle swym rytmem, bez względu na porę roku, od rana do nocy. Na małej, spadzistej uliczce, która nazywała się Lutnia, ludzie codziennie wypatrywali i czekali na przyjście swojego mistrza – Wita Stwosza.

VI. Modlitwa mistrza – Wit nie przyszedł na świat, aby być hulaką czy kimś innym. Ludzie zlecali mu pracę, a on wykonywał ją bardzo solidnie i pieczołowicie. Stworzył ołtarz, który był zarazem jego podpisem. Gdy skończył dzieło zamknął warsztat, ruszył w dziurawych butach do Norymbergi, nie wiedząc co dalej spotka go w życiu.

VII. Komentarz prozą – Obchodzono już siódme urodziny ołtarza. Przypadały na 25 lipca 1496 roku. Wit po 19 latach spędzonych w Krakowie wyruszył w dalszą drogę. Znajomy stolarz dał mu na drogę worek mąki żytniej. Na pożegnanie ucałował go w rękę. Wit ruszył w ciemną, zimną noc w nieznane.

VIII. Piosenka o Wicie Stwoszu – Wit urodził się w zimowy wieczór. Matka nie przypuszczała wtedy, że jej ukochany syn, gdy podrośnie, wyruszy w daleki świat, że będzie rzeźbił w drzewie, przemieniając je w ludzi, ptaki, kwiaty. Wit wyruszył, mijał miasta, rzeki, było mu bardzo ciężko. Marzył tylko aby mieć kiedyś dłutko i drzewo do rzeźbienia. Matka cały czas czuwała nad nim, strzegła przed niebezpieczeństwem. Wit rzeźbił ołtarz, konie, owieczki na hali, zamki, gwiazdki, nawet wiatr wystrugał. Matka ostrzegła syna aby nie szedł do Norymbergi. Jednak nie posłuchał, poszedł w ciężką drogę. Wit żył dla Polski, swoje serce zostawił na ołtarzu, który stworzył w Krakowie. Umarł w Norymberdze, nikt po nim nie płakał.

IX. Finał – ludzki trud jest wartością, dzięki której świat rozwija się tak dynamicznie. To dzięki niemu powstają nowe mosty, kopuły, budowle. To trud zrodził urodę: wodę, trzcinę i gwiazdę, pisze autor. Również z trudu, ale i z odwagi, wywodził się Manifest Komunistyczny.

X. Przypisy – Dom był zbudowany z cegły, stał w słońcu na wzgórzu. Miał 10 okien, na parapetach ustawione były kwiaty pelargonii. Osnuwały go pędy dzikiego wina. Otaczał go piękny krajobraz, w dole płynęło jezioro, w górze był gęsty las. W czerwcowe noce na niebie widać było Wielki Wóz, podwórze oświetlone było gwiazdami jak planetarium. Słychać było szmery liści i śpiew ptaków. Tak autor opisał Leśniczówkę Pranie, w której napisał poemat o Wicie Stwoszu w 1951 roku.

Gałczyński, podobnie jak polski kronikarz Jan Długosz w swoich tekstach czy Antonina Domańska w Historii żółtej ciżemki, uwiecznił postać niemieckiego rzeźbiarza, grafika i malarza, który był jednym z najwybitniejszych przedstawicieli późnego gotyku w Europie i autorem między innymi ołtarza głównego w kościele Mariackim w Krakowie

Poemat jest pochwałą ciężkiej pracy. Zdaniem jego autora czasy socjalizmu przyniosły rozwój ludowej ojczyzny. Powstały nowe lotniska, które umożliwiły szybką komunikację z innymi krajami bloku komunistycznego. Stało się to możliwe dzięki ciężkiej pracy robotników i rzemieślników, którzy przypominali swojego wielkiego poprzednika – Wita Stwosza.

W utopijnej wręcz wizji kraju przedstawionej przez Gałczyńskiego pojawiają się takie elementy jak: porty, kominy, traktor, harmonia ludzi i maszyn, techniczny krajobraz, wesołe dziecko idące do szkoły. Jednym słowem Polska w poemacie jest ucieleśnieniem wizji szczęśliwego i bogatego państwa socjalistycznego, a opowieść o Wicie Stwoszu jest tylko pretekstem do snucia pochwały trudu pracy.


Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Serwus, madonna - analiza i interpretacja
2  Spotkanie z matką - analiza i interpretacja
3  Koniec świata - streszczenie, opracowanie



Komentarze: Wit Stwosz - analiza i interpretacja

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: